Karpacz - Kar26
W schronisku
Karpacz wypożyczyliśmy narty, umówiliśmy się z instruktorem i wykupiliśmy karnety na wyciąg. Zima w te ferie zapowiadała się śnieżnie. Na stok, na razie najłagodniejszy w Karpaczu, dotarłem z niemałym strachem. Nie zdradzałem się przed dziećmi, tak bardzo podobał mi się ich zachwyt górami i perspektywą jazdy na nartach. Nie było jednak tak źle - poradziłem sobie znakomicie, o dzieciach nie wspominając. Nawet moja żona, która jak dotąd samotnie zwiedzała Karpacz, dołączyła do naszej gromadki i też załapała bakcyla. Z Karpacza wyjeżdżaliśmy wypoczęci, uśmiechnięci i oczywiście z nową pasją. Polecaliśmy potem białe szaleństwo wszystkim naszym znajomym i muszę przyznać, że sport ten podziałał i na nich jak narkotyk.

Zobacz pozostałe: