Karpacz - Praskie siusianie na murek.
Lubię pobyty w Karpaczu. Czasem w jednym z biur wykupuję wycieczkę do jakiegoś ciekawego miejsca w okolicy. Tym razem z Karpacza pojadę do Pragi.
Karpacz godzina 6,30 wyjazd.
Po przekroczeniu granicy przewodnik zachwala sklep U dziadka z tanim alkoholem. Ludzie się rzucili, ale ja wiem co to za trunki. Przewodnik targa na koniec wielką torbę. Potem spóźnieni nie możemy zbyt często się zatrzymywać, a w autobusie nie ma toalety. Panowie popijają czeskie piwko, ale pędzi tak jak polskie. Wreszcie w Pradze korek. Trzej panowie wysiadają tylnymi drzwiami i siusiają na murek przy drodze. Okoliczni ludzie zniesmaczeni widokiem, niemieckie autobusy nawet trąbią. Po chwili kolumna rusza i dostęp do autobusu jest nierealny. Trzej panowie sami wyszli i pozostają sami na drodze. Potem ich spotkaliśmy na Moście Karola. Odprawy wart nie zdążyliśmy zobaczyć tak jak Orloja o pełnej godzinie. Bardzo mi się nie podobała taka organizacja. Ponownie Karpacz zobaczyłem o godz. 23,30, bo po drodze mieliśmy kolejne zakupy.

Zobacz pozostałe: