Karpacz - Studencki Karpacz.
Przyjemne były wyjazdy studenckie do Karpacza. Najlepiej pamiętam zajęcia z ekologii w budynku Uniwersytetu Wrocławskiego na Wilczej Porębie. Nikt nie wiedział ile nas tam było osób. Kobieta nie znała nas osobiście, nawet Niemiec, którego sobie kumpela poznała w Karpaczu, był z nami na zajęciach i nic się nie odzywał, a tylko raz podniósł rękę do góry, gdy padło nazwisko kumpla, balującego w tym czasie w Karpaczu. Nigdy jeszcze nie widziałem, że by pić piwo z kubka od herbaty w czasie zajęć, ale skoro nasza profesorka pozwoliła pić herbatę, to my piliśmy myśląc, że to herbata z przymrożeniem oka. Po tych zajęciach
Karpacz podobał się nam jeszcze bardziej. Jako studenci zaoczni mieliśmy środki i doświadczenie, żeby zaszaleć w tutejszych lokalach. Ubaw był po pachy jak do śniadania jeszcze nikt nie wrócił do ośrodka. Karpacz jeszcze kilka razy był świadkiem zdziczenia studentów, ale to chyba zawsze tak było. No, może pewni ludzie tylko się do tego nie przyznają, bo im teraz wstyd.

Zobacz pozostałe: