konferencje - konf. - paparazzi
Nie przyszło mi nawet na myśl, że będę kiedyś pracował jako reporter w brukowej gazecie. W konferencjach naukowych jeszcze nie uczestniczyłem, ale tym razem, jako paparazzi, miałem przeniknąć do świata wielkiej nauki. Zlecono mi przeprowadzenie dziennikarskiego śledztwa w temacie jednego z wykładowców tego sympozjum. Jak się okazuje, nasz chochsztapler, podający się za dra nauk medycznych, na konferencji tej referował swe metody leczenia chorób układu oddechowego. Nie ma w tym nic zdrożnego, że mądrzy odkrywcy dzielą się z kolegami wynikami swoich badań, pod warunkiem, że badania kliniczne przeprowadzono rzetelnie, na określonej ilości pacjentów, z zachowaniem ogólne przyjętych procedur. Poprzednie konferencje z udziałem naszego być-może doktora najprawdopodobniej zawierały w przedmiocie dokumentacji z badań klinicznych istotne przekłamania. Istnieje podejrzenie, że metoda nie jest w pełni skuteczna, a wyniki badań po części zostały sfałszowane. Tymczasem wielu pacjentów w prywatnej klinice należącej do znachora płaci duże pieniądze. Co z mojego śledztwa wyniknie? Przeczytajcie Państwo o tym w następnym numerze Głosu w artykule zatytułowanym
konferencje.

Zobacz pozostałe: